o mnie
marcin wojdyna, rockwell, samiec, kiedyś warszawski mokotów - obecnie szkockie glasgow, rocznik '84, zajęty, ciężko przystojny, oczy niebieskie, włosy ciemne, wykształcenie średnie, za wysoki, za lekki, performer, domorosły publicysta, dziennikarz, aktor, wokalista, tekściarz, kompozytor, dizajner, wszechstronnie utalentowany, były lansmaster, przyszły gwiazdor, leniwy, wygodny, łagodny, obrzydliwy, cyniczny, ironiczny, sarkastyczny, sardystyczny, inteligentny, elokwentny, niekonwencjonalny, oryginalny, kontrowersyjny, prowokujący, bez kondycji, ze złotym głosem i dobrą dykcją, szacunkiem dla policji, antypatią dla prohibicji.

ode mnie
jestem chamem i prostakiem, aroganckim bucem traktującym wszystkich z góry. nie szanuję siebie i nie szanuję innych. nie ufam ludziom, z którymi nie piłem wódki. szydzę i wyśmiewam jak hiena, łgam jak pies, piję jak smok, palę jak elektrociepłownia siekierki. źle się zachowuję, źle wyrażam i źle wyglądam, ale mimo wszystko jestem dobrym człowiekiem i kurewsko sympatycznym typem.

uzależniony od
swojej kobiety, papierosów, wulgaryzmów, muzyki, filmu, prasy, poczucia humoru, świńskich dowcipów, inteligentnych konwersacji, celnych ripost, długich monologów, rozważań, marzeń, blogów, tlenu, herbaty, pepsi, keczupu, okularów z czerwonymi szkłami, snu, zarostu.

moja href
walkie talkie, komercyjna kurwa, kochana polsko, bóg, iv rp \\ spieprzaj dziadu

współtworzę
nihuyah.com, limpbizkit.pl

motto
"życie jest prostsze z zamkniętymi oczami."; charlie pace, zagubieni.